Sunday, March 31, 2013

The Jade Buddha Temple / Świątynia Nefrytowego Buddy

The main attraction of the temple is a stone. Jade, to be precise. In the shape of Buddha. A sculpture, I mean... The temple is one of the 'must-see' places in Shanghai. So, let's go! As always, a very nice welcome at the entrance... (Those pleasant personages are supposed to - among other things - scare bad spirits and not let them in... Well, they didn't do well, since we went in anyway.)

W świątyni główną atrakcją jest kamień. Konkretnie, nefryt. W kształcie Buddy. Rzeźba, ma się rozumieć... Jest to jedno z miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić w Szanghaju. No to co, idziemy! Jak zawsze, miłe powitanie na wejściu... (Przyjemne osobistości na tym zdjęciu mają za zadanie m.in. odstraszać złe duchy i nie wpuszczać ich do środka... Marnie im to wyszło, skoro i tak dostałyśmy się na teren świątyni.)

 

There's a few (dozens of) quarters. Though it can't be named as galleries, there's a corridor like this around the square...

Do obejrzenia jest kilka(naście) pomieszczeń. Co prawda, ciężko to nazwać krużgankami, ale wokół placu biegnie taki korytarzyk...


Here, one can see censers at the temple's yard and some praying Chinese people.

Tutaj widać kadzielnice na świątynnym dziedzińcu i modlących się Chińczyków.



Inside - Buddha, of course...

Wewnątrz - oczywiście Budda...


...and plenty of other statues.

...i mnóstwo innych figur.


On the wall, some Chinese lions are sitting (an individual in the background is M, not a lion) with pieces of cloth with prayers tied to them.

Na ogrodzeniu siedzą chińskie lwy (osobnik na drugim planie to M, nie lew) z przewiązanymi modlitwami na kawałkach materiału.


Another building surrounds an interrior yard - it's from where one can get to a few rooms.

Kolejny budynek otacza wewnętrzny dziedziniec - stąd można się dostać do kilku sal.


So-called 'Memorial Hall' - all those pictures show the dead, and those plaques on shelves are in their memory. The shelves are from the floor to ceiling, and fill in a whole room of quite impressive dimensions. And a specific atmosphere might be felt, when one enters the place...

Tzw. 'Memorial Hall' - te wszystkie zdjęcia przedstawiają zmarłych, których upamiętniają pozostawione na półkach tabliczki. Półki te sięgają od podłogi do sufitu, a wypełniają pokaźnych rozmiarów pomieszczenie. Czuć specyficzną atmosferę, kiedy się tam wchodzi...


Here, there's an another room - in each of those small units there's a Buddha statue, covered with gold. (For those, who complain about too high consumption of gold eg. in churches - don't worry, it may be worse.)

Z kolei tutaj inna sala - w każdej z tym małych komórek jest pozłacany posążek Buddy. (Dla tych, co narzekają na zbyt duże użycie złota np. w kościołach - nie martwcie się, bywa gorzej.)


To see the main attraction - the jade statue, one has to get an another ticket and enter an another building. On the way, there are some wooden figures and pictures on the walls. At the place - an impressive statue in an equally impressive room. Of course, it is impossible to get close to it, since there's a fence separating the plebs from the sacrum. However, one can get closer in an another way - when one paid some money, a person being currently at service in the room, takes a bottle of water to the altar - just in case if Buddha was thirsty... Unfortunately, they don't allow to take pictures there (interested ones can see the statue here). And below, there's a picture of one of the sculptures, as tall as we are (more or less).

Aby zobaczyć główną atrakcję - posąg z nefrytu, trzeba zdobyć kolejny bilet i wejść do oddzielnego budynku. Po drodze sporo drewnianych rzeźb i zdjęć na ścianach. Na miejscu - imponujący pomnik w równie imponującej sali. Oczywiście podejść blisko nie można, bo stoi płotek oddzielający plebs od strefy sacrum. Ale, można się zbliżyć w inny sposób - po uiszczeniu pewnej opłaty, osoba obecnie przebywająca na służbie w tej sali, niesie na ołtarz butelkę wody - na wypadek gdyby Budda był spragniony... Niestety nie pozwalają robić tam zdjęć (chętni mogą zobaczyć figurę tutaj). Za to niżej zdjęcie jednej z rzeźb, mniej więcej naszego wzrostu.


When one gets tired with visiting the complex, they can sit down and watch some fish. And throw some money to their pond with hope that their wish will come true ;)

Kiedy ktoś się zmęczy zwiedzaniem kompleksu, może usiąść i obserwować ryby. I wrzucić im pieniążek z nadzieją, że życzenie przy tym pomyślane kiedyś się spełni :)


However, the most important thing in each visit to a new place is what we learn from it and what does it inspire us to. So, here's the figure that inspired U to become a lying goddess, for whom people bring food...

Jednakże, najważniejsze jest to, czego się uczymy przy każdej wizycie w nowym miejscu i do czego ona nas inspiruje... Ano, oto rzeźba, która zainspirowała U do zostania leżącą boginią, której przynoszą jedzenie...


Will it work? Well, supposedly touching the tummy of happy Buddha brings luck - we'll see :)

 Czy się powiedzie? Cóż, podobno dotykanie brzucha wesołego Buddy przynosi szczęście - zobaczymy :)


Saturday, February 23, 2013

Emei Shan

One of the most remarkable days. Not because of the views, since one could hardly see anything, but because of the experience... We went by bus to some place on Mount Emei, from which we started hiking to the top. Emei Shan (Mount Emei) is one of the Four Sacred Buddhist Mountains of China, and - with its 3099 m - the highest of them. In 1996 it became a UNESCO World Heritage Site (together with the Leshan Giant Buddha). It is known as the place of Buddha's son - Puxian (Samantabhadra) - enlightment, and that's why one can find a beautiful golden statue of him at the summit. So, as many pilgrims, we decided to hike the mountain to enjoy the view. Though, the weather was not the best for such a trip. First of all, stairs and paths were covered with an ice layer below some snow. Additionally, we walked all the way in a drizzle and fog...

Jeden ze szczególnych dni. Nie ze względu na widoki, jako że niewiele można było zobaczyć, ale z powodu doświadczeń... Dojechałyśmy busem do pewnego miejsca na Emei Shan, skąd rozpoczęłyśmy wspinaczkę na szczyt. Emei Shan jest jedną z czterech świętych gór buddyzmu i wznosząc się na wysokość 3099 m - najwyższą z nich. W 1996 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO (razem z rzeźbą Wielkiego Buddy z Leshan). Jest znana jako miejsce oświecenia syna Buddy - Puxiana (Samantabhadry), dlatego na szczycie można znaleźć przedstawiający go piękny złoty pomnik. Jak wielu pielgrzymów, postanowiłyśmy więc wspiąć się na górę, żeby podziwiać ten widok. Jednakże, pogoda nie była najlepsza na taką wycieczkę. Po pierwsze, schody i ścieżki pokryte były warstwą lodu przykrytą śniegiem. Ponadto, całą drogę szłyśmy w mżawce i mgle...



The last part before the top - stairs with beautiful elephant (with 6 tusks) statues on both sides. Perhaps, when visible, one could feast one's eyes upon them and indulge in a great view. Well, we at least saw contours of some of them.

Ostatnia część przed szczytem - schody z pięknymi pomnikami słoni (z 6 kłami) po dwóch stronach. Zapewne, kiedy widoczne, zapewniają ucztę dla oczu i pozwalają cieszyć się wspaniałym widokiem. Cóż, przynajmniej widziałyśmy kontury niektórych z nich.


The track was supposed to take around 2 hours, but it took more than 3. After struggling in the drizzle on the icy roads, we finally made it. The summit! Again, lots of elephants - this time around the great golden statue...

Droga powinna zająć około 2 godzin, jednak zajęła więcej niż 3. Po utarczkach w mżawce na oblodzonych drogach, w końcu się udało. Szczyt! Ponownie dużo słoni - tym razem naokoło wielkiego złotego pomnika...


And the statue itself. We believe it was somewhere there in a cloud...

I sam pomnik. Wierzymy, że był gdzieś tam w chmurze...


At least we could see something inside temples, where we planned to sleep.

Przynajmniej mogłyśmy cokolwiek zobaczyć wewnątrz świątyń, gdzie zamierzałyśmy przenocować.



Before coming there, we asked in Emei if it's possible to stay overnight somewhere at the top and we were informed that temples offer such an opportunity. Well, they do. But apparently only during summer months. So, the last bus going down leaves in 1,5 h from the place where we arrived. We have an icy road in front of us. Plus we are soaked and pretty tired. And the visibility is... just impressive. The distance between  U and M (taking the photo) in this picture is ~20 steps.

Przed przyjazdem, pytałyśmy w Emei czy można zatrzymać się na noc na szczycie i zostałyśmy poinformowane, że świątynie oferują taką możliwość. Oferują. Ale widocznie tylko w czasie miesięcy letnich. Tak więc, jesteśmy na górze, a ostatni bus na dół odjeżdża za półtorej godziny z miejsca, do którego przyjechałyśmy. Mamy przed sobą oblodzoną drogę. Do tego jesteśmy przemoczone i zmęczone. A widoczność... po prostu robi wrażenie. Na zdjęciu poniżej odległość między U i M (robiącą zdjęcie) wynosi ok. 20 schodków.


Luckily, there is a cable car on our way. Unfortunately, the box office is closed. We need to wait. There's 45 minutes left. They finally open the box office and we get the tickets. Of course there's a huge queue to the car. Well, let's play it rough - the Asian style. Jumping over fences, some running, and pretending we don't understand Chinese - a few minutes later we're in a car, going down. There's still quite a distance to make - stairs or road. We choose road. Taking shortcuts by almost sliding down the slope and using trees to brake. Finally, we arrive to the parking, find our bus and get in. Two minutes later it leaves. We made it! :)

Na szczęście, na naszej drodze jest kolejka linowa. Niestety, kasa jest zamknięta. Musimy poczekać. Zostało 45 minut. W końcu otwierają kasę i dostajemy bilety. Oczywiście do wagonów jest ogromna kolejka. Cóż, zagrajmy ostro - po azjatycku. Skakanie przez płotki, trochę biegania i udawanie, że nie rozumiemy po chińsku - kilka minut później jesteśmy w wagoniku, jadąc na dół. Wciąż zostaje pewna odległość do zrobienia - schody albo jezdnia. Wybieramy jezdnię. Skracamy drogę przez praktycznie ześlizgiwanie się po zboczu i używanie drzew do hamowania. W końcu, docieramy na parking, znajdujemy nasz bus i wsiadamy. Dwie minuty później odjeżdżamy. Udało się! :)


Friday, February 22, 2013

Leshan - the Giant Buddha / Leshan - Wielki Budda

Leshan - a place where the most important point is the Giant Buddha. To see it, one needs to climb a small hill which has a few interesting sights and a temple at the top. Unfortunately, it was a bit foggy, when we went there, but still you can see some things in the pictures.

Leshan - miejsce, gdzie najważniejszym punktem jest Wielki Budda. Aby go zobaczyć, należy wejść na niewielkie wzgórze, na którego szczycie stoi świątynia, a po drodze można zobaczyć kilka ciekawych widoków. Niestety, było trochę mgliście, kiedy tam pojechałyśmy, ale i tak można coś zobaczyć na zdjęciach.

On the way up. U's unable to resist the chance to climb on a ... let's say: jade tiger (it was called this way). We're not sure if this also brings one luck.

Po drodze na górę. U nie może się oprzeć pokusie wejścia na... powiedzmy: jadeitowego tygrysa (tak to się nazywało). Nie wiemy, czy to też przynosi szczęście.


 Candles in the temple that was on the top.

Świece w świątyni na szczycie.


 Happy Buddha - touching his belly brings you luck (however in that temple there was not such an option).

Szczęśliwy Budda - dotykanie jego brzucha przynosi szczęście (jednakże, w tej świątyni nie było takiej możliwości).


Buddha from below.

Widok na Buddę z dołu.


Just for comparison - U and the Giant Buddha's foot. The guy has big feet, right? ;)

Dla porównania - U i stopa Wielkiego Buddy. Gość ma wielkie stopy, nie? ;)


The Giant Buddha from the top.

Wielki Budda z góry.


M with Buddha. Look at people at the other side. The Buddha is BIG, indeed.

M z Buddą. Spójrz na ludzi po drugiej stronie - Budda naprawdę jest DUŻY.


In the middle of the statue - Buddha's hand on his knee (notice the stairs on the left... so fun to walk on them!).

W połowie pomnika - ręka Buddy na jego kolanie (zauważ schody po lewej... co za gratka przejść się po takich!).


Some other views (at the top and on the way to an another temple plus that temple). There are also graves in caves. Leshan region has plenty of them.

Kilka innych widoków (na szczycie i po drodze do innej świątyni plus ta świątynia). A także groby w jaskiniach. W okolicy Leshan jest ich mnóstwo.